2011-01-20 01:41:36 >>
Przenosimy się...
Informacja dla wszystkich czytelników (i nie czytelników) mojego bloga.
Ja wraz z częścią informacji przemieszczam się w inne miejsce w sieci.
Ten blog pozostanie tutaj jako archiwum.
Azar
Tagi: podróż,
nowy blog,
sanktuarium,
przeniesienie
skomentuj (0)
2010-05-05 16:43:30 >>
Etyka Nekromancji (fragment z forum)
Etyka Nekromancji
Nekromancja jest starożytną sztuką komunikacji z umarłymi oraz zapewnieniu im spokoju po śmierci.
Na przełomie wielu tysięcy lat cieszyła się i nadal cieszy wielkim uznaniem.
Związane jest to z dwoma rzeczami:
1. Wiarą w życie pozagrobowe.
2. Śmiertelnością ludzi.
W dzisiejszym świecie ezoterycznym ciężko jest powiedzieć, czy nekromancja lub jej współczesny odpowiednik magiczny - spirytyzm jest rzeczą etyczną względem narastającego poglądu reinkarnacji, oraz rzeczą etyczną względem nowych "pozytywnych" ruchów wyznaniowo magicznych.
Na forum pojawiły się bowiem głosy, że jest to nieetyczne względem osób wierzących w reinkarnację.
I mimo szczerego szacunku do użytkowników, pierwsze co pomyślałem to: Co to za bzdury? Co do tego mają osoby wierzące w reinkarnację?
Skąd taka reakcja?
Jest ona naturalna po poznaniu Buddyjskiej wizji Reinkarnacji oraz Bar-do.
Buddyści bowiem wierzą, że (nazwijmy to umownie) "dusza" człowieka jest po śmierci ciała obecna w Stanie Przejścia, Bar-do Umierania przez kolejne 49 (bądź 47, w razie błędu proszę sprostować, przy takim natłoku wiedzy pamięć szwankuje) dni. Po tym okresie ponownie się wciela.
W tym czasie kontakt z "duszą" nie jest czymś złym. Wręcz przeciwnie!
Zaraz po śmierci ciała, poleca się najbliższemu przyjacielowi umarłego, bądź jego Buddyjskiemu Mistrzowi, kontakt z "duszą" i kierowanie jej ku "wyzwoleniu" za pomocą jednej z ważniejszych ksiąg buddyzmu - Tybetańskiej Księgi Umarłych.
Po okresie owych 49 dni, kontakt ze zmarłym będzie zwyczajnie niemożliwy.
Powiecie: No tak, ale większość z nas to okultyści nie wyznający zasady reinkarnacji w poglądzie buddyjskim, tylko wplatający ją w modele energetyczne i duchowe w jakich istnieje nasza praktyka magiczna.
I tutaj pojawia się kolejne moje stwierdzenie, cóż za bzdura sądzić, że kontakt z "cieniami" może powodować stagnację w rozwoju duszy umarłego. Już tłumaczę...
Gdy zapytam z czego składa się istota ludzka powiecie, że na nią składają się trzy elementy. (czasem cztery, lub więcej, zależnie od kultury itp.)
1. Ciało fizyczne.
2. Ciało energetyczne.
3. Ciało duchowe.
Podczas śmierci, zniszczone zostaje ciało fizyczne, oddzielają się pozostałe...
Ciało energetyczne znajduje się w astralu. A ciało duchowe, inaczej dusza podróżuje wyżej i to ona ponownie się wciela.
Ciało energetyczne, jako, że jest astralną matrycą tego fizycznego, nie może wcielić się w kolejne.
I ciało energetyczne, astralne, duch, cień jest tym z czym komunikują się spirytyści.
Do czasu, aż owe ciało nie rozpuści się w wirujących energiach astralu. Co wbrew pozorom nie musi dziać się tak szybko, wszystko zależne jest od tego, jak bardzo osoba była przywiązana do fizyczności.
Duch jest niczym innym jak wspomnieniem zmarłego, stąd specjalistyczna nazwa "cień". Prawdziwa, czysta dusza, o którą się należy troszczyć reinkarnuje w nowe ciało, niezależnie od tego, czy okultysta przywołuje ducha właściciela czy nie.
Myślę, że po jakimś czasie od śmierci, dusza ma głęboko gdzieś co dzieje się z jej starym ciałem fizycznym i energetycznym...
Tagi: |teoria|
skomentuj (1)
2010-05-04 23:44:47 >>
Trópowrót i Retroakcja
Przedstawiam tutaj mojego posta z jednego z ezoterycznych for, w pełni wyjaśniającego zasadę retroakcji, oraz napominającego na Wiccańską Zasadę Trójpowrotu. A więc:
Powiem szczerze, że wywiązała się tu dość ciekawa dyskusja, mimo, że zaczęła się od banałów typu "tego nie powinno się, to jest bee" itd.
Dużo tutaj mowy o Prawie potrójności...
Występującym wyłącznie w tradycjach Wicca.
Wicca zaś stworzył, jak każdy wie, Gardner.
De facto z pomocą Aleistera Crowleya, który upatrywał w Wicca fundament swojego "kościółka".
Gardnerowi zaś najbardziej podobały się nagie czarownice...
Całe czarostwo wicca i otoczka pseudo-białej magii wokół niego, jest dla mnie przynajmniej śmieszna. Myślę, że nie ma drugiego tak ograniczającego systemu magicznego.
Co ciekawe, ostatecznie Gardner (NAWOŁUJĄCY DO BIAŁEJ MAGII I NIE CZYNIENIA NIKOMU SZKODY) prowadził z Crowleyem otwartą wojnę "czarno-magiczną", że pozwolę to sobie tak nazwać.
Którą oczywiście, wygrał Crowley, przywołując ostatecznie Berithiego i niszcząc Zakon Złotego Brzasku.
Dlatego właśnie, zasadę zrodzoną z hipokryzji możemy wsadzić między książki z etykietką "BAJKI".
Prawo potrójności nie funkcjonuje tak, jak chcieliby wiccanie.
Ale to nie znaczy, że wolno nam zabijać koleżków magików, od tak sobie.
-----------------------------------------------------------------------
Wszechświat złożony jest z energii (lub informacji/duchów/schematów podświadomości) jednak na każdej z tych płaszczyzn zawsze zachodzić musi równowaga.
Równowaga w Naturze jest największym prawem.
Wszystko dąży do zachowania równowagi.
Yin i Yang.
Dlatego, jeśli dajemy energię, ona do nas wróci (albo przekazana od kogoś, albo wytworzona przez nas samych w większym, uzupełniającym tempie).
Btw. nie znaczy to oczywiście, że nie można gromadzić energii w czymś (np. serwitorach bateriach).
-----------------------------------------------------------------
Kontynuując mój wywód, każde zaklęcie, czy to mające wpłynąć negatywnie na cel, czy też pozytywnie, może ulec retroakcji, czyli zwyczajnemu odbiciu i powrotowi do twórcy (choć nie zawsze do niego).
Mamy trzy modele retroakcje (stworzone przeze mnie dla potrzeby tego postu, ale każdy się zgodzi z tym):
1. Retroakcja naturalna - taka, nasza naturalna tarcza ochronna, nasza aura pełni taką rolę. Dlatego wampirki, czy osoby rzucające klątwy lubią mieć przedmioty, które używała ofiara, ponieważ przedmioty te mają wibracje zbliżoną do wibracji ich aury magicznej. Co oznacza, że nie są traktowane jak "ciało obce" (pozwole sobie na medyczne sformułowanie), i aura nie zaczyna przeciwko takiemu zaklęciu wytwarzać "przeciwciał".
2. Retroakcja magicznie stworzona - wszystkie oczyszczające i ochronne tarcze magiczne, wytwarzane poprzez rytuały i zaklęcia.
Są w stanie odbić wiele uroków i klątw, choć nie ze wszystkimi mogą sobie poradzić.
3. Retroakcja magicznie nadana - jest to tarcza wokół naszej aury, tworzona przez naładowane energię przedmioty, amulety, talizmany, których zadaniem jest chronić nas przed pasożytami astralnymi i atakami osób trzecich.
Często ładowane i noszone przy sobie, powiedziałbym "zestrojone z właścielem" dają tak naprawdę największą ochronę magiczną. I niemal stu procentowo zapewniają atakującemu to, że odbije się zaklęcie i wróci do niego.
(dla zabezpieczenia własnej osoby wspomnę tylko, że pentagram, który posiadam noszę niemal zawsze przy sobie od prawie ośmiu lat :-) )
------------------------------------------------------
Osobiście nie lubię dawać ostrzeżeń, bo wychodzę z założenia, że osoba, która nie zna się na magii, nie zrobi sobie za dużej krzywdy, a osoba, która z kolei magię poznała i skutecznie ją praktykuje, zna już wszystkie możliwe problemy, które mogą wyniknąć w razie "błędu w sztuce".
Nie mniej jest jedna zasada magii, którą zawsze stosowałem ja sam...
Której nauczył mnie mój Mentor i którą staram się wpajać każdemu.
Zasada Azara
MAGIA TO NARZĘDZIE, CZŁOWIEK MUSI RZĄDZIĆ NIĄ, NIE ONA CZŁOWIEKIEM.
Jednak jest to narzędzie nieodpłatne. Nigdy nie bierz pieniędzy za pomocne rytuały oczyszczające, za zaklęcia uzdrawiające, ani nawet za rzucane klątwy czy uroki mieszające innym w głowie.
Dla maga, prawdziwego maga, nie szarlatana z pewną dozą umiejętności, najważniejsze nie są dobra doczesne, lecz wiecznie płynąca energia.
Nie żądaj zapłaty w postaci pieniężnej, gardź złotem i kamieniami za swoje usługi. Najważniejsza jest energia. Jedyne czego wolno Ci rządać w zamian jest właśnie ona.
Ps. Wiem, że może brzmieć strasznie pompatycznie. Ale dzięki tej zasadzie, życie maga staje się łatwiejsze.
Tagi: |teoria|
skomentuj (0)
2010-05-04 23:40:19 >>
Cel magii i ścieżki magiczne...
Post ten powstał w trakcie dyskusji na pewnym forum dotyczącym celu zajmowania się magią oraz ścieżek magicznych...or podziałów magii. Postanowiłem, że nadaje się ten fragment, będący moim postem jako wpis na bloga, mimo, że może wydawać się nieco...wycięty z kontekstu (przynajmniej na początku).
Zapytałaś po co zaczęliśmy interesować się magią.
Interesować zaczęliśmy się może ze zwykłej ciekawości ludzkiej, ktoś pokazał nam coś nowego, tajemniczego i co najważniejsze, przez większość górujących religii - zabronionego.
Ale dlaczego na zainteresowaniu się nie skończyło? I zainteresowanie zamieniło się w "zajmowanie się" okultyzmem?
Hmm... ja stawiam zawsze na te same rzeczy, które pokierowały na początku mną:
-> Chęć bycia kimś wyjątkowym.
-> Chęć zdobycia pownej formy potęgi.
-> Chęć zdobycia władzy.
Zwyczajne ludzkie namiętności.
Jednak każdy, niemal każdy z magów oddających się swojej ścieżce w końcu rozumie stare powiedzenie, że "to nie cel jest najważniejszy, tylko droga jaką trzeba do niego pokonać".
Droga właśnie zmienia wszystko.
W trakcie niej rozumiesz, że nie bycie wyjątkowym jest istotne, a bycie kimś szarym, pojmujesz, że potęga nie jest istotna, a gdy już ją zdobywasz (bo robisz to) starasz się ją "ukryć". A władza, którą również zdobywasz okazuje się "jedynie" władzą umysłu nad ciałem.
Na początku drogi myślisz, że taka "jedynie" władza jest nic nie warta.
Z każdym krokiem pojmujesz jednak jak bardzo istotne jest panowanie umysłu nad ciałem. Jak wiele osiągasz, gdy masz nad sobą władzę absolutną, gdy znasz siebie. A to jest dopiero początek, magia jest narzędziem dającym wiele. Ale w momencie, gdy dostajesz to, czego oczekiwałeś, jako dojrzały Magus jesteś w stanie zrezygnować z władzy, z potęgi i wyjątkowości, dla nowego celu, dla Iluminacji, dla poznania Uniwersum.
Osiąga ten cel niewielu. Ale nawet Ci którym się to nie udaje, ale wchodzą na drogę do Iluminacji, zyskują wiele, zarówno dla swojego obecnego życia jak i przyszłych wcieleń.
Jak wiemy jednak, za zdobytą wiedzą, potęgą, doświadczeniem i władzą, idzie jak cień olbrzymia odpowiedzialność.
Gdy jesteśmy w stanie manipulować losami ludzi nas otaczających tym bardziej ważne jest byśmy poznali naszą własną moralność i odpowiedzialność jaka na nas ciąży.
Po co zostajemy magami?
Dla egoistycznych zachcianek.
Ale to kim stajemy się później, jest zupełne inne.
Jesteśmy osobami, które mogą kształtować otaczającą nasz rzeczywistość.
I tak naprawdę, pod naszymi egoistycznymi zachciankami, ten właśnie cel się ukrywa.
Bo jak mówił Mefistofeles Goethego:
"Jam jest tą częścią świata, która zawsze zła pragnąc, zawsze czyni dobro."
Tak jest i z ludźmi, nasze reklatywnie złe pragnienia zamieniają się w olbryzmią, dojrzałą i relatywnie dobrą odpowiedzialność.
-----------------------------------------------------------------------
Co do ścieżek magicznych...
Wyobraźmy sobie magię, jako czysty prąd światła, energii.
Biały, pulsujący, zawsze aktywny. W zależności od systemu praktyk źródło to znajdować będzie się wewnątrz nas, na zewnątrz lub w jednym i drugim miejscu.
Podstawowy podział powinien dotyczyć modeli magicznych jakie przemawiają do danej osoby.
Podstawowe cztery modele magiczne:
1. Model energetyczny - człowiek zakłada istnienie we wszechświecie magicznej energii, którą może wchłaniać, kierunkować i wykorzystywać do czynienia swojej Woli. Energia ta nazywana jest różnie w różnych rejonach świata: qi, ki, prana, mana, fluid magnetyczny, esencja życia.
2. Model spirytualny - człowiek zakłada istnienie we wszechświecie niezliczonej ilości duchów, zarówno dobrych jak i złych. Duchów roślin, kamieni, ziemi, wszystkiego co naturalne (ale współcześnie nie tylko) ponadto duchów przodków, za których pomocą adept czyni swoją Wolę.
3. Model Psychologiczny - skupia się na teoriach psychologa Junga, zakłada, że wszystko może odzwierciedlić się w rzeczywistości po tym jak zostanie zakodowane w ludzkiej nieświadomości, części ludzkiego Psyche.
4. Czwartym modelem jest model informacyjny, o którym powiem szczerze wiem niewiele, jest młody i jeszcze rozwijający się, rozwijany w szczególności przez współczesnych magów chaosu (bądź pseudo magów).
Nie mniej z tego co wiem, zakłada on istnienie wielkiego banku informacji oraz przepływu kosmicznej informacji do ludzi i z ludzi, czy coś takiego, więcej o tym na pewno można znaleźć na WIKIPEDII.
PONADTO
mówi się jeszcze o Meta-Modelu Chaockim, który polega na dostosowywaniu poszczególnych dogmatów modelowych do potrzeb Maga Chaosu.
Czyli używasz tego co jest bardziej efektywne, przy danym, konkretnym przypadku/potrzebie.
W większości przypadków ludzie łączą te modele, zazwyczaj pierwszy i drugi, zakładając jednocześne istnienie wszechobecnej energii jak i istot duchowych.
-----------------------------------------------------------------------
Kolejny "podział magiczny" dotycze tego jaki rodzaj magii chcemy uprawiać.
Mamy:
1. Magię niższą - naturalną, stworzoną dla prostych, zazwyczaj nie piśmiennych ludzi, skupiającą się na takich podstawach jak dobre zbiory, opiekę duchów natury itp.
2. Magię rytualną - będącą przeznaczoną dla ludzi średnio wyszkolonych, cechuje się nieco większymi wymaganiami niż magia niższa oraz ewentualnym występowaniem akcesoriów (sztyleciki, mieczyki itp.) choć nie są one konieczne.
3. Magia Wysoka - ceremonialna, jest to ten rodzaj magii, który wszedobylsko panoszy się po grimuarach typu "Lemegeton" i "Księga Świętej Magii Maga Abramelina". Wymagane są nieprzeciętne umiejętności i często bardzo drogie akcesoria (złote pieczęcie, amulety, lameny, lwie pasy itd.).
-----------------------------------------------------------------------
Z powyższego podziału możemy wyszczególnić konkretne ścieżki. Przyporządkować je właściwie.
I tak:
-> Magia Niższa: Szamanizm, Neoszamanizm (może nieco zakrawać o rytualną)
-> Magia Rytualna: Nekromancja, Wicca, Chaos, Hoodoo, Wampiryzm, Neodruidyzm i ścieżki pokrewne, naturalne.
-> Magia Ceremonialna: Demonologia, Angelologia, Thelema, Gnoza, Kabała, Alchemia.
Poszczególne ścieżki może opiszę później, choć tak naprawdę każdy łapie o co w nich chodzi.
Tagi: |teoria|
skomentuj (0)
2010-05-03 23:13:18 >>
Golemy, autor artykułu: Tadeusz Zubiński
GOLEMY
W mistyce i folklorze żydowskim golem oznacza człekokształtnego stwora
uformowanego z gliny lub drewna, nabierającego pewnych właściwości istoty żywej dzięki sprawczej mocy tajemnego słowa-zaklęcia kabalistycznego. Tworzenie golema przez ludzi wiąże się z dążeniem do powtórzenia procesu bożej kreacji. Dążenia te wspierało przekonanie, że akt kreacji dokonuje się za pomocą świętych liter hebrajskiego alfabetu oraz przez odpowiednie ich układy.
Pierwsze przekazy o golemie utworzonym przez człowieka zawiera Talmud.
Później praktyki te związane były z magicznym wykorzystaniem traktatu Sefer Jecira i odtworzeniem podanej tam struktury boskiej kreacji.
GOLEM MÓGŁ BYĆ KOBIETĄ
Można przyjąć przybliżoną definicję golema: nieuformowany (hebr.) -w tradycji żydowskiej istota utworzona z gliny lub mułu rzecznego na kształt człowieka, ale pozbawiona rozumnej duszy neszama, a zatem również zdolności mowy i świadomości. Słowo golem należy czytać go-lem, akcentując ostatnią sylabę.
Termin golem jako zarodek, embrion w Biblii pojawia się tylko raz-w Ps 139,16, w słowach wersetu, które tradycja żydowska wkłada w usta Adama. W tym miejscu bywa on tłumaczony jako embrion, ale prawdopodobnie oznacza coś bezkształtnego, pozbawionego formy. W średniowieczu utożsamiano je z greckim pojęciem bezkształtnej materii -(hyle). Część tradycji żydowskiej traktuje również Adama przed obdarzeniem go bożym tchnieniem jako golema.
Najogólniej określając, golem to sztuczny pra-albo niby-człowiek, powołany do działania za pomocą praktycznej kabały. Golem nie odczuwa potrzeb seksualnych, nie ma możliwości rozmnażania się, dlatego też nie było rodów golemicznych.
W późniejszej literaturze golem, w jidisz gojłem, może znacznie odbiegać od pierwotnego znaczenia i oznaczać na przykład niezamężną kobietę, która dopiero po ślubie staje się pełnoprawną istotą płci żeńskiej. I dzięki temu ograniczeniu kobiety mogą być bezpieczne.
STWÓR BEZ DUSZY
Golem jest neutralny moralnie, nie odróżnia dobra od zła, kieruje nim jedynie wola przetrwania, dlatego jest bezdyskusyjnie posłuszny swemu stwórcy. Nie może zdradzić, gdyż nie ma zdolności mówienia, pisać też nie można go nauczyć. Stwór nie ma duszy, nie przejawia wyższych uczuć, takich jak żal lub współczucie, ale posiada właściwość szczególną -rozpoznaje czas bez znajomości zegara lub prawideł matematyki. Trudno to nazwać dokładnie, może to jakiś instynkt? Nie ima się go żadna choroba i zmęczenie. Golema nie można zniszczyć ogniem lub mieczem. Można go unicestwić, czyli doprowadzić do stanu pierwotnego -bezkształtnej masy gliny lub rzecznego mułu - jedynie zabiegiem magicznym.
Nie je, nie pije, nie wydala, gdyż energię do działania czerepie ze zwitka pergaminu ze świętym i tajnym imieniem Boga, który władca wkłada mu do ust - pod język. Po usunięciu tego zwitka golem popada w stan odrętwienia.
JEDYNY, KTÓRY NIE CHCIAŁ ŻYĆ
Próby dorównania Bogu w dziele pomnażania bytów żyjących nie są wyjątkowe. Wiemy z historii astrologii, magii, okultyzmu, że wielokrotnie je podejmowano. W żydowskiej kabalistyce i magii poczesne miejsce zajmują takie traktaty okultystyczne, jak "Księga Stworzenia" i "Księga Blasku", słynny "Zohar" z XIII wieku. Podobno golema można ożywić dzięki tajemnej formule zapisanej w 23 kolumnach, która wymaga kabalistycznej znajomości alfabetów "o 221 wejściach".
Według tradycji żydowskiej pierwszy, który się odważył rywalizować z
Najwyższym w dziele tworzenia, był Ben Sira, żyjący w bliżej nieokreślonych pierwszych wiekach naszej ery. Działo się to w Palestynie, a wraz z Ben Sirą współdziałał jego ojciec Jeremiasz, wybitny znawca Tory. Zabieg udał się, golem ożył, ale perspektywa poniewierki była dlań tak bolesna, że poprosił swoich stwórców o unicestwienie.
Ciekawe, że w tym jednym przypadku pierwszy golem miał dar mowy.
Poruszeni błaganiem ojciec oraz syn ulegli i z czoła kukły wytarli pierwszą literę tak, że z emet -prawda, powstało słowo met -śmierć albo nieżywy. Golem natychmiast rozsypał się po tym prostym, acz skutecznym zabiegu.
SŁUGA NIE ZAWSZE POSŁUSZNY
Pierwsza legenda o pożytkach z golema pochodzi z pierwszej połowy XI wieku, kiedy to w mauretańskich Maladze oraz Walencji działał Solomon ibn Gabriel wybitny poeta i filozof neoplatoński. Ten uczony mąż powołał do bytu twór golemiczny płci żeńskiej, który mu służył pilnie, niestety nie wiadomo, w jak szerokim zakresie.
Drugą odnotowaną legendą o powstaniu golema jest opowieść o przygodzie,
jaka przydarzyła się rabbiemu Abrahamowi ibn Esrze, który żył w XII wieku. Ów rabbi ożywił sztucznego człowieka, posługując się kombinacją liter z niewymawialnego imienia Boga -Tetragramu. Kiedy przemówił do swego dzieła i nie otrzymał odpowiedzi, przeraził się i nakazał: jesteś stworzeniem magicznym, zatem obróć się w proch. I tak się stało.
Natomiast rabbi Eliasz, żyjący w XVI w Chełmie (1514-1583), powołał do życia swego golema, posługując się Księgą Stworzenia. Wetknął golemowi po język kartkę z odpowiednim zaklęciem-słowem: emet, ale zaraz przeląkł się i podobnie jak Ben Sira z Jeremiaszem, starł pierwszą literę, w ten sposób go unicestwił.
W folklorze polskich Żydów spotkamy się z opowieściami o golemach
domowych, które pędziły żywot służących w żydowskich domach, pracowały
ciężko i wydajnie, ale nie mogły opuszczać domostw. Istnieje opowieść o
pewnym rabinie, który miał takiego golema za sługę. Ten golem rósł, potężniał, aż stało się realnym zagrożenie, że kolos-posąg przebije głową dach i zniszczy dom.
Golem stał się wyższym i silniejszym od wszystkich domowników. Urósł tak, że nie było sposobu, aby dosięgnąć do jego czoła i wymazać literę alef ze słowa emet, które golem miał na nim wypisane. Wtedy przebiegły rabin nakazał golemowi, jako swemu służącemu, aby zdjął mu buty, licząc że kolos musi uklęknąć i wtedy uda się wymazać ową literę. Rzeczywiście udało się wymazać literę, niestety - czego rabin nie przewidział - masa rozpadającego się golema była tak ogromna, że zmiażdżyła rabina i ławkę, na której siedział.
Golem nie musi być istotą człekopodobną. Dwóch rabbich, Hanina i Jazajasz, stwarzało golema co piątek przed nadejściem szabasu -sztuczne cielę na uroczystą szabasową ucztę. Istnieje wiele przekazów mówiących, że uczeni rabini stwarzali golemy w najróżniejszych celach, nawet dla żartu, ale głównie po to, aby doskonalić się w sztukach kabalistycznych.
PRZEPIS NA DOBREGO GOLEMA
Chyba wszyscy znamy najsłynniejszą historię golema praskiego, stworzonego przez rabbiego Jehudy Löwa ben Betzalela, z przydomkiem Maharal. Jednak w licznych pismach, jakie pozostawił rabbi Jehuda, nie znajdziemy wzmianki o powołaniu do istnienia golema. Więc jak to jest: zmyślenie czy prawda?
Rabbi Jehuda był nazywany wielkim, nie tylko z powodu swej mądrości, ale także dlatego, że był bardzo wysokiego wzrostu. Wywodził się z Wormacji, przez pewien okres był rabinem w Poznaniu, żył w latach 1525-16091. Konferował z cesarzem, dokonywał licznych cudów, napisał kilkanaście uczonych traktatów.
Był wybitnym alchemikiem, astrologiem, astronomem i kabalistą,
matematykiem, kierował znakomitą jeszybą, był przyjacielem wybitnych
astronomów Tycho de Brahe i Jana Keplera. Autorytet rabbiego był olbrzymi, powołał on praskie bractwo pogrzebowe Hevra Kadisza. Już w naszych czasach magistrat miasta Pragi wystawił przed ratuszem pomnik słynnego rabina, dłuta Ladislava Seliczina.
W 1580 roku (według chrześcijańskiego kalendarza), tj. 5340 miesiąca Adar, dnia 20 (według żydowskiej rachuby, co odpowiada mniej więcej 20 marca), nocą, w pewnym odludnym miejscu na brzegu Wełtawy -lub jak chce inny przekaz, na dziedzińcu Synagogi Staronowej -trzej uczeni rabini ubrani na biało rozpoczęli przy blasku świec proces stwarzania sztucznego człowieka. Na miejsce przywiodło ich ciało niebieskie, nie wiadomo, czy chodzi o gwiazdę, księżyc czy kometę. Aby powołać golema, trzeba spełnić następujące warunki:
mieć czyste ciało i czyste serce, posiadać dziewiczą glinę, która nigdy przedtem nie była używana, znać kombinacje liter tworzących Imię Boga.
Wcześniej oczyszczeni rytualną kąpielą w mykwie rabini wyrecytowali psalm 119 i odpowiednie wersety księgi kabalistycznej "Sefir Jecira". Rabbi Jehuda odczytał te odnoszące się do powietrza, rabbi Izaak ben Samson (jego zięć) te traktujące o ogniu, zaś jego uczeń, rabbi Jakob ben Chajim ha-Lewi-Sasson, mówiące o powietrzu. Następnie albo z gliny, albo z mułu rzecznego zaczęli modelować człekopodobną figurę, okrążali ją siedmiokrotnie, wypowiadali zaklęcia składające się z kombinacji świętych liter, które przydają wciąż martwej figurze żaru ognia, wilgoci wody i powiewu powietrza.
Następnie wyrecytowali słowa Tory i tchnęli w jego nozdrza tchnienie żywota, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą - ten wers odnajdziemy w Księdze Rodzaju 2,7. Po czym rabbi Jehuda włożył w usta golema pergamin ze świętym Imieniem Boga. - A teraz wstań i bądź mi posłuszny - rzekł wielki rabbi Jehuda, widząc że cały rytuał pomyślnie dobiegł końca. Dochodziła piąta nad ranem, gdy golem jako niemy stwór wstał, kiwnął głową, że rozumie, i posłusznie udał się za rabbim Jehudą
do swego domu.
Golem miał około 150 cm wysokości, chociaż są wersje legendy, które mówią, że był co najmniej dwukrotnie wyższy od przeciętnego człowieka. Natomiast panuje zgoda co do jednego: miał cerę barwy brązowej gliny.
SKUTKI ZANIEDBANIA
W domu rabbi Jehuda przestawił żonie golema jako Józefa (Josele), przybysza z dalekich stron, który będzie bronił Żydów w Pradze przed fałszywymi oskarżeniami o mordy rytualne. I tak się
działo - golem krążył dzień i noc po wąskich uliczkach praskiego getta, jako czujny strażnik, zapobiegając podrzucaniu do żydowskich domostw zwłok chrześcijańskich dzieci, z których Żydzi mieli wytaczać krew do wyrobu macy. Zwłaszcza w okresie święta Paschy nasilały się
te oskarżenia, a głównym ich inspiratorem był ksiądz Tadeusz, przechrzta.
Golem rabbiego Jehudy sprawdzał się znakomicie. Wprawdzie był trochę
niezdarny, ale okazywał dobre serce i chętnie wyręczał Żydów w ciężkich
pracach, zwłaszcza w czasie zakazanym przez prawo. Bardzo wydajnie i
sumiennie pracował jako szames - posługacz w synagodze, ale głównie
patrolował dzielnicę żydowską, trzymając na wodzy zapędy wrogów. Rabbi
Jehuda czasem wieszał golemowi na piersi magiczny amulet, który czynił go niewidzialnym, co zwiększało skuteczność w zapobieganiu antyżydowskim prowokacjom.
Trwało to jednak do pewnego czasu, gdyż pewnej soboty golem popadł w
szaleństwo, albo z niejasnych przyczyn, albo dlatego, że rabbi Jehuda zaniedbał obowiązki i w odpowiednim czasie nie wyjął zaklęcia2 z ust golema (jedna z legend tłumaczy zaniedbanie rabbiego tym, iż cierpiał z powodu choroby ukochanej wnuczki). Golem zaczął demolować i niszczyć wszystkich i wszystko, co stanęło mu na drodze. Rozpoczął dzieło unicestwiania od domu rabbiego, wybiegł na ulicę, wyrywał drzewa, zrywał dachy, przewracał wozy. Rabbi Jehuda w ostatniej chwili dopadł w synagodze rozszalałego demona zniszczenia. Udało mu się usunąć spod języka golema pergamin z sekretną formułą i stwór w okamgnieniu obrócił się w stertę gliny. Te mizerne resztki na polecenie rabbiego Jehudy zaniesiono na strych synagogi, wejście zostało opieczętowane i zakazano wstępu osobom postronnym pod groźbą utraty życia.
Cesarz Rudolf II, dowiedziawszy się o szkodach, jakie uczynił golem, wezwał rabbiego Jehudę i zakazał mu tworzenia kolejnych. W zamian obiecał liczne przywileje dla żydowskiej społeczności Pragi. Jak zaświadczył Egon Erwin Kisch, to w co obrócił się golem, do końca świata znajdować się miało na strychu synagogi Staronowej w praskiej w dzielnicy Józefów (Josefov).
NIEBEZPIECZNI UCZNIOWIE CZARNOKSIĘŻNIKA
Jest także inna wersja tej historii, również przekazana przez E. E. Kischa, który odnalazł pewien manuskrypt we wsi Michowa Wola w Galicji. Otóż opowiada on, iż ambitny ponad miarę sługa rabbiego Jehudy połakomił się na szczątki golema. Butny i niemądry, zapragnął powtórzyć dzieło mistrza i wraz ze swoim krewnym, Aszerem Balbierem ze Złotej Uliczki pod Hradczanami, podjął próbę odbudowy golema. Niestety, ich wysiłki okazały się bezowocne i co gorsza, z zemstą niepokojonego golema łączy się śmierć dzieci Aszera Balbiera podczas zarazy, która wkrótce spustoszyła Pragę.
Ostatecznie szczątki golema, aby dłużej nie narażać mieszkańców miasta na niebezpieczeństwo, złożono w trumnie i pochowano w marcu 1592 roku w
nieznanym miejscu. Oczywiście jest to tylko jedna wersja tego mitu, ale
karłowatą glinianą figurkę -miniaturkę golema, można jeszcze dziś oglądać w mrocznej praskiej synagodze. Czyżby miała to być "dusza" golema? Może ognisko owej siły wegetacyjnej? Ale wcześniej pewien żydowski śmiałek, student biegły w naukach kabalistycznych, w czasach bliżej nieokreślonych usłyszał o potędze golema.
W sekrecie przybył z prowincji do Pragi, zakradł się na strych synagogi. Nocą włożył właściwe zaklęcie w hipotetyczne miejsce, gdzie w bezkształtnej masie miałyby się znajdować usta kukły, i czekał. Ale niedługo, bo masa przyjęła kształt golema i zaczęła w oczach rosnąć. Urosła do niebotycznych rozmiarów, student nie wiedział, jak takim olbrzymem kierować. Golem zwalił się na posadzkę i zgniótł studenta, który tego nie przeżył -tym samym sprawdziła się klątwa rabbiego Jehudy.
Za jakiś czas, podczas remontu dachu synagogi, jeden z murarzy -bardziej z głupoty niż celowo -włożył pod język golema magiczne zaklęcie. Pobudzony do ruchu golem powstał i jako bezmyślna machina ruszył do miasta, pustosząc okolicę. Tylko szczęśliwy przypadek uratował Pragę, gdyż przelatująca biała gołębica wyrwała z ust golema magiczne zaklęcie i monstrum rozsypało się w gruz i pył.
CZŁOWIEK LEPSZY OD GOLEMA
W połowie XIX wieku sceptyczny rabin Laudan odważył się zajrzeć na strych synagogi. Ledwo wszedł, zaraz przerażony wybiegł i śmiertelnie wykrztusił: - Niech nikt nigdy nie waży się wchodzić na strych Staronowej synagogi3.
Powoływaniem bytów golemicznych zajmowali się także ortodoksyjni rabini. Nawet taki zaciekły wróg i żarliwy polemista, jakim był Eliasz ben Salomon, nazywany Gaonem z Wilna. Golema stworzył także rabbi Dawid z Drohiczyna około 1800 roku. I tu jest kłopot, gdyż na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej znajdowały się dwa Drohiczyny, jeden ten nam bliższy, nad Bugiem, i drugi kresowy, na tak zwanym Suchym Polesiu. Golem rabbiego Dawida, w przeciwieństwie do golema rabbiego Jehudy, wykonywał swoje proste obowiązki jedynie w szabas.
Był sumiennym robotnikiem, nie pretendował do roli obrońcy Żydów i
przyczynił się do wybuchu pożaru, który poważnie zniszczył miasteczko. Twórcą golema był też słynny cudotwórca Izrael Baal Shem Tow (1700-1760), zwany powszechnie jako Beszt, z Podola, który położył podwaliny pod chasydyzm. Golem Baal Shema pełnił rolę służącego, ale pewnego razu Izrael nakazał mu naoliwić wóz, konkretne osie i inne części ruchome. Niestety, bezmyślny golem wysmarował cały pojazd drogą oliwą, czym przekonał Beszta, że człowiek znacznie lepiej się sprawdza jako służący.
Tadeusz Zubiński
1 Pewne źródła podają, iż rabbi Jehuda żył 97 lat i obecnie spoczywa pod murem na żydowskim cmentarz w Pradze, a tysiące wetkniętych w szpary grobowca karteczek z prośbami świadczy o wierze wielu zagubionych, iż wielki rabbi jeszcze dziś dużo może u Najwyższej Instancji.
2 Chodzi o słowo szemhamforas, tajne i niewymawialne imię Boga.
3 Synagoga Staronowa uchodzi za najstarszą w Europie, podobno została
zbudowana z kamieni przyniesionych przez anioły z Jerozolimy.
Tagi: |kabała|
skomentuj (0)
2010-02-23 20:54:28 >>
Pieśń Odyna
Pieśń Odyna o Runach
Wiem, że wisiałem
na wiatrem odzianym drzewie
Przez dziewięć nocy,
Oszczepem zraniony,
Odinowi ofiarowany
Sam sobie samemu.
Chlebem mnie nie karmiono
Ni napojem z rogu,
Wypatrywałem się ku dołowi,
Przyjąłem runy - wołając przyjąłem,
Spadłem potem stamtąd.
Pieśń znam, której nie zna małżonka władcy
Ni syn człowieczy,
Pomoc zwie się pierwsza, a pomoże w troskach
i kłótniach
I wszelkich chorobach.
Znam inną, której ludzie potrzebują,
Gdy chcą jako uzdrowiciele działać.
Trzecią pieśń znam, gdy zajdzie konieczność
Opętania nieprzyjaciół;
Ostrza tępię mym wrogom,
Nie chwyci ich ni miecz, ni podstęp.
Czwartą pieśń znam, jeśliby mnie w kajdany zakuto,
Śpiewam tak, że iść mogę wolny,
Spadają z nóg kajdany,
A z rak więzy.
Znam piątą pieśń, gdy wrogi oszczep
Rzucony leci w walczących tłum,
Nie pędzi on tak hardo, bym go nie powstrzymał,
Gdy wzrok mój go dosięgnie.
Pieśń szóstą znam, jeśli mię zrani ktoś
Drzewa korzeniem świeżym,
Człowiek, co nienawiść wznieci
Szkodę niech większą od mojej poniesie.
Siódmą znam: gdym ujrzał płomień wysoki
Nad towarzyszami w sali,
Nie płonie tak szeroko, bym go nie ugasił;
Taką pieśń umiem śpiewać.
Ósmą znam pieśń, co wszystkim jest
Pożyteczna:
Gdy zawiść powstanie wśród władcy synów,
Umiem ją wraz uśmierzyć.
Dziewiątą znam, gdy muszę ratować
Mą łódź pędzoną po morzu,
Wicher uspokoję na fali
I uśpię całą wodę.
Pieśń dziesiątą znam: gdy czarownice (mowa oczywiście o złych jędzach) ujrzę
Lecące w powietrzu,
Wtedy tak uczynię, że się zabłąkają,
Postaci swej nie odnajdą,
I nie odnajdą swej duszy.
Jedenastą znam: gdy mam na bój
Druhów wieść,
Śpiewam w tarczę, a oni siłą naprzód pędzą,
Zdrowi do boju
I zdrowi z boju,
Żadna szkoda ich nie spotka.
Dwunastą pieśń znam: gdy widzę wisielca
Na drzewie się kołyszącego,
Tak rysuję runy,
Że człowiek zstępuje
I ze mną mówi.
Pieśń znam trzynastą: gdy chłopca małego
Pokropię wodą:
Nie zginie on, choć w bitwie się znajdzie,
Nie padnie pod ostrzem miecza.
Czternastą znam, umiem ludziom
Wyliczyć rozmaitych bogów,
Wiem wszystko o Asach i Alfach,
Mało kto spośród mądrych to wie.
Piętnastą pieśń, którą Thjodrörir karzeł
Śpiewał przez drzwiami Dellinga:
Siłę przepowiadał Asom, Powodzenie Alfom,
Jasny umysł Hroptatyrowi.
Szesnastą znam pieśń, gdy uczciwej dziewczyny
Miłość chcę mieć, i rozkosz,
Omamię jej zmysły - śnieżne ma ramiona -
I przemienię wszystką jej wolę.
Pieśń siedemnastą znam: wiem, że mi nie umknie
Młodziutkie dziewczę.
Pieśń osiemnastą znam, której nigdy nie zdradzę
Żadnej dziewczynie - ni innej niewieście -
Tajemnica jest zachowana, gdy tylko jeden wie.
Tagi: |sztuka|
skomentuj (0)
2010-02-23 20:45:43 >>
Czas na złe czary
W przypadku rytuałów retroakcji i złych czarów duże znaczenie ma wybór odpowiedniego momentu ich odprawiania. Ogólnie można powiedzieć, że tego rodzaju czary najlepiej jest wykonywać przy ubywającym Księżycu. Czary Voodoo(i nie tylko) o niszczycielskim i retroakcyjnym działaniu są ponadto również odprawiane w godzinach, w których rządzi Mars. Są one następująco:
PONIEDZIAŁEK
4:00
11:00
18:00
WTOREK
1:00
8:00
15:00
22:00
ŚRODA
5:00
12:00
19:00
CZWARTEK
2:00
9:00
16:00
23:00
PIĄTEK
6:00
13:00
20:00
SOBOTA
3:00
10:00
17:00
0:00
NIEDZIELA
7:00
14:00
21:00
Tagi: |teoria|
skomentuj (0)
2010-02-23 20:43:05 >>
Opanowanie Materii i Wyzwolenie Sił Duchowych
OPANOWANIE MATERII I WYZWOLENIE SIŁ DUCHOWYCH
Opanowanie materii wymaga w pierwszym rzędzie cierpliwości i spokoju. Spokój, cierpliwość, wytrwałość i praktyczność – oto cnoty, które przede wszystkim zdobyć musimy. Co dziennie, o oznaczonej porze, uczeń musi wprawiać się w osiągnięcie absolutnego spokoju. Musi uczyć się opanowywać materię i osiągać całkowitą władzę nad ciałem fizycznym. Należy podjąć walkę ze wszelkimi mimowolnymi odruchami mięśni oraz nerwów. Panowanie (supernacja) ducha wymaga, aby nic w naszym organizmie nie działo się bez zezwolenia naszej świadomej woli.
Nasze ciało fizyczne wypromieniowuje stale pewien fluid. Fluid ten zwany też odem(energia) jest nosicielem naszych psychicznych właściwości i naszej woli. Bywa, że chcemy skierować nasz wpływ na kogoś, wtedy nieświadomie przenosimy na nich emanację odyczną.
Przez nasze mimowolne odruchy promieniowanie to doznaje ciągłych przerw, w następstwie czego siła oddziaływania się osłabia, nasza uwaga zostaje rozproszona, a razem z nią nasza siła. Dla przezwyciężenia tej słabości posłużą uczniowi następujące ćwiczenia, które powinny być wykonywane ze skupieniem codziennie o pewnej określonej porze.
ĆWICZENIE NR. 1
Uczeń musi nauczyć się cierpliwości. Tylko cierpliwość prowadzi do opanowania się, tylko cierpliwy może kierować innymi. Następne ćwiczenia, jakkolwiek proste by się wydawały, dopomogą uczniowi w wykształceniu cierpliwości i wytrwałości.
Bierze się po garści fasoli, grochu, soczewicy, ziaren kawy, ryżu - miesza się to wszystko razem i wysypuje na stół. Zadaniem ucznia jest posortować to wszystko, fasole do fasoli, groch do grochu, ryż do ryżu itd. Jeśli to zajęcie podziała trochę na nerwy i przyjdzie ochota cisnąć całą robotę za okno, niech zaraz przywoła się do porządku i uświadomi sobie cel tej próby, niech zmusi się do spokojnego przeprowadzenia zadania.
ĆWICZENIE NR. 2
Następnie niech uczeń poprosi kogoś aby mu poplątał kawałek sznurka albo grubych nici. Niech uczeń zabierze się potem spokojnie do ich rozplątywania. Węzły nie powinny być zbyt wielkie, aby nie zabierały zbyt wiele czasu. Na takie ćwiczenie cierpliwości wystarczy dziennie pół godziny.
ĆWICZENIE NR. 3
Uczeń powinien nałożyć sobie codziennie jakiś obowiązek, który dotąd wykonywał bardzo niechętnie. Może to być rzecz jakiegokolwiek rodzaju. Należy np. możliwie często obcować z osobą nam nie miłą nastrajając się przy tym jak najbardziej przyjaźnie w stosunku do niej i zachowując niezmącony spokój. Im więcej kosztuje nas przezwyciężenie niechęci takiego obcowania, tym więcej sprzyja to rozwojowi woli i kultury wewnętrznej. Spokój i zrównoważenie jest niezmiernie ważne.
ĆWICZENIE NR. 4
Uczeń siada przy stole, przybierając zupełnie swobodną, niewymuszoną pozycję, trzymając się prosto, lecz bez naprężenia. Siada tak, aby w czasie ćwiczenia nie potrzebował się ruszać. Na stole przed sobą stawia lustro. Zadanie ucznia polega na tym, aby w ciągu 15 minut wpatrywał się uważnie w swoje odbicie w lustrze. W czasie ćwiczenia oczy mogą wędrować we wszystkich kierunkach, powieki jednak ani żaden mięsień twarzy nie mogą nawet drgnąć. Cała twarz musi być jakby wyciosana z marmuru. Trzeba dość wysiłku woli, ażeby ćwiczenie powyższe przeprowadzić bez zarzutu. W żadnym razie nie należy opuszczać ćwiczenia przed upływem 15 minut, chociażby nawet początkowo nie wszystkie muskuły były posłuszne woli, a mruganie utrudniałoby ćwiczenie.
ĆWICZENIE NR. 5
Uczeń rozumiejąc, że wszystkie zbyteczne rozmowy tzw. przelewanie z pustego w próżnie, są tylko rozproszeniem sił duchowych, postanawia sobie rano, że przez cały dzień nie powie ani jednego NIEPOTRZEBNEGO słowa. Naturalnie nie znaczy to, że przez cały dzień ma się w ogóle nie odzywać, ale aby unikał wszelkich zbytecznych uwag i nic nie mówiących zwrotów. Należy wyrażać się w sposób logiczny, krótki, jasny, nie dając upustu gadatliwości i unikając zwrotów małoistotnych, strzegąc się przy tym oschłości i nonszalancji. Należy przyswoić sobie energiczny i pewny sposób mówienia, który jednak nie powinien wpadać w szorstkość i ton rozkazujący. Dalej uczymy się powstrzymywać od sądów i wyrokowania. Kto się uczy, nie może jednocześnie oceniać.
Tagi: |ćwiczenia|
skomentuj (0)
2010-02-23 20:19:11 >>
Pracownia Magiczna
Pracownia Magiczna
Jeśli można rozporządzać pokojem oddzielnym dla celów magicznych, to trzeba urządzić go w sposób następujący:
1. Ściany powinny być okryte materią białą w ten sposób, żeby ją łatwo można było usunąć i zastąpić nową aby była zawsze czysta.
2. Oznaczyć starannie kierunek czterech stron świata za pomocą busoli; na suficie umieścić gwiazdę złoconą, stale wskazującą ten kierunek.
3. Od strony zachodu urządzić warsztat magiczny w formie stołu długiego i szerokiego, kupionego i poświęconego pod znakami Merkurego, pokrytego zwierciadłem lub białą materią. Nad stołem trzeba umieścić rurę do odprowadzania trujących gazów. Dobrze jest mieć w pracowni oświetlenie gazowe, lecz nie jest ono niezbędne.
Na wschodzie umieszcza się trzy sprzęty tworzące miejsce modlitwy:
1. Ołtarz pokryty białą delikatną materią.
2. Na lewo od ołtarza małą szafkę pokrytą wewnątrz białą materią, do przechowywania sprzętów magicznych.
3. Na prawo od ołtarza drugą szafką, wyłożona wewnątrz złotym papierem, do przechowywania symbolów głównych obrządków, praktykowanych na ziemi. Przedmioty te winny być kupione i poświęcone pod znakiem Słońca.
4. Zasłona, którą można dowolnie usuwać, oddziela miejsce modlitwy od pracowni.
5. Miejsce okrągłe, do dwóch metrów w średnicy, winno być zachowane na koło magiczne.
Takie jest urządzenie pokoju magicznego. Jeśli nie można posiadać takowego, należy ograniczyć się tylko do koniecznych środków pomocniczych. A więc można zaopatrzyć się w sprzęt, w rodzaju komody około półtora metra wysokiej. Wierzch jej służyć będzie jako ołtarz, wnętrze zaś, jako szafa. Wreszcie można jako ołtarzem posługiwać się stołem białym a zamiast szaf mieć kufer pokryty wewnątrz materią białą. W każdym razie ołtarz jest sprzętem koniecznym.
"Czarna Magia, jej tajemnice oraz zasady praktycznego zastosowania."
Komentarz:
Dwie książki magii ceremonialnej opisują ten sposób urządzenia Occultum, jednak tak naprawdę jest to zależne od woli Adepta. Nie mniej uważam, że warto zwracać uwagę na symbolikę, jest istotna w magii.
Tagi: |narzędzia|
skomentuj (0)
2010-02-23 19:45:59 >>
Mniejszy Rytuał Pentagramu
Mniejszy Rytuał Pentagramu
Mniejszy rytuał pentagramu jest podstawowym narzędziem maga,
stosowanym i zrozumiałym w różnych krajach i kulturach, stanowi on bowiem ramę,
która może być wypełniona różnorodną treścią. Składa się z pięciu etapów, które
powinny zostać słowo w słowo wykonane.
1.Krzyż Kabalistyczny
2.Wyznaczenie Kręgu z Pentagramów
3.Inwokacja Archaniołów
4.Formuła Odsyłająca
***
Zazwyczaj wymaga się, żeby słowa, które podczas rytuału
wypowiadane są na głos, były wprowadzane w wibrację. Jest to zadziwiające
zalecenie, ponieważ któż wibruje podczas mówienia. Nie chodzi tu jednak o
opracowanie szczególnej techniki artykulacji, lecz o możliwie najbardziej
uroczyste brzmienie dźwięków wypowiadanych pełnym tonem głosu. Mówcie przy tym
spokojnie i wolno. Zróbcie to najlepiej jak potraficie, nawet jeśli nie
odpowiada to waszej naturze i brzmi dość patetycznie. Tak właśnie powinno być.
***
1. KRZYŻ KABALISTYCZNY
Zaczynajcie stojąc prosto, z twarzą skierowaną na wschód.
Niech to będzie wschód geograficzny, jeśli wiecie w jakim kierunku się
znajduje, jeśli nie wiecie, niech to będzie wschód magiczny. Jest on mianowicie
zawsze dokładnie przed wami.
-> Podnieście prawą rękę, w której trzymacie magiczny sztylet, lub jeśli go
nie macie tylko wyciągnijcie palce wskazujący i środkowy i z ich pomocą
ściągnijcie z góry na czoło kosmiczną energię. Wyobraźcie sobie tą energię jako
jasne światło.
-> Mówcie - lub, jak tego wymaga wyższa szkoła magii, wibrujcie słowo:
"Ateh".
-> Dotknijcie klatki piersiowej w miejscu splotu słonecznego i wymówcie
głośno słowo: "Malkut”.
-> Dotknijcie prawego ramienia i wymówcie głośnie: "ve Geburah".
-> Dotknijcie lewego ramienia i wymówcie głośno: "ve Gedula".
-> Skrzyżujcie ramiona na piersiach i wymówcie głośno: "le Olam".
-> Złóżcie dłonie na wysokości czoła, opuśćcie je do wysokości piersi i
wymówcie głośno: "Amen".
Słowa, które zostały użyte, to słowa hebrajskie i oznaczają:
Ateh – Jesteś
Malkut – Królestwem
ve Geburach – Potęgą
ve Gedula – Chwałą
le Olam - Na Wieki
Amen - Niech tak będzie
***
2. WYZNACZANIE KRĘGU
Z PENTAGRAMÓW
Zacznijcie stojąc z twarzą skierowaną na wschód.
-> Nakreślcie pierwszy pentagram, zaczynając wyciągniętą dłonią przy lewym
biodrze, kierując ją do góry, do wysokości mniej więcej czoła. Drugą linię
pociągnijcie od czoła ku prawemu biodru. Trzecia linia przebiega od prawego
biodra do lewego ramienia, czwarta od lewego ramienia z powrotem do lewego
biodra.
Podczas kreślenia dłonią pentagramu wyobrażajcie sobie, że wasze palce emitują
jasne światło. W ten sposób powstaje przed wami świecący pentagram. Nie
kreślcie go zbyt małego.
-> Przebijcie pentagram energicznym ruchem w samym środku i wymówcie głośno
imię: "Jod-He-Vau-He".
-> Odwróćcie się w kierunku ruchu wskazówek zegara o 90 stopni, trzymając
przy tym wyciągniętą dłoń, i teraz, stojąc w kierunku południowym, nakreślcie
drugi pentagram. Przebijcie jego środek i powiedzcie głośno: "A-do-nai'.
-> Odwróćcie się w kierunku zachodnim, nakreślcie trzeci pentagram.
Przebijcie jego środek mówiąc: "E-he-jeh".
-> Odwróćcie się po raz czwarty o 90 stopni, nakreślcie następny, czwarty
pentagram w kierunku północnym. Przebijcie jego środek mówiąc:
"A-gla". Wyciągniętą dłonią zamknijcie teraz krąg, obracając się
dalej, w kierunku wschodnim.
Użyte tu określenia i słowa oznaczają:
Jod-He-Vau-He
(JHVH) - Ten, który jest
Adonai – Panem
Ehejeh - Jestem, kim jestem
Agla (Atat gibor leolam Adonai) - Jesteś potężny na wieki, o, Panie
-> Następnie należy dokonać inwokacji czterech archaniołów z czterech
kierunków nieba.
***
3. INWOKACJA
ARCHANIOŁÓW
Stańcie prosto w kierunku wschodnim i rozłóżcie szeroko
ramiona, żeby wasze ciało utworzyło krzyż, w którego środku rozkwita czerwona
róża.
-> Zawołajcie: "Przede mną Rafael!", i
wyobraźcie sobie archanioła w postaci wysokiego mężczyzny. Nosi on
zółto-pomarańczowe odzienie, które powiewa na wietrze. Poczujcie jak od wschodu
owiewa was lekki wiatr.
-> Zawołajcie: "Za mną Gabriel", i wyobraźcie sobie tego
archanioła jako postać odzianą na niebiesko, która trzyma w dłoniach kielich
lub lilię. Wsłuchajcie się w plusk wody za wami
-> Zawołajcie: "Po mojej prawicy Michał!". Wyobraźcie sobie na
południu postać archanioła ubranego w jaskrawo-czerwone odzienie, z płonącym
mieczem w ręce. Poczujcie gorąco emanujące z prawej strony.
-> Zawołajcie: "Po mojej lewicy Ariel!". Ten archanioł zjawia się
w odzieniu brązowym, w odcieniach ziemi, w ramionach trzyma snop zboża. Poczujcie
za jego sprawą siłę ziemi.
-> Ponownie pomyślcie o kręgu z pentagramów, jaki wcześniej nakreśliliście,
i powiedzcie: "Wokół mnie płoną pentagramy, nade mną świeci
sześcioramienna gwiazda!".
-> Wyobraźcie sobie świecący nad waszą głową złocisty heksagram.
-> Nakreślcie jeszcze raz krzyż kabalistyczny.
Przedstawiono wam zaledwie wprowadzenie w magiczny rytuał,
którego treść zostanie teraz przez was określona. Mniejszy rytuał pentagramu
chroni przed zakłócającymi czynnikami zewnętrznymi i jeśli go dobrze
opanujecie, pomoże wam skoncentrować się wyłącznie na czynnościach, które teraz
podejmiecie, a więc magii. GDY ZOSTANĄ
ZAKOŃCZONE, POWTÓRZCIE RYTUAŁ PENTAGRAMU JESZCZE RAZ W TAKI SAM SPOSÓB,
DODAJCIE JEDNAK NA ZAKOŃCZENIE FORMUŁĘ ODSYŁAJĄCĄ WEZWANE MOCE.
***
4. FORMUŁA ODSYŁAJĄCA
Po ostatnim krzyżu kabalistycznym wypowiedzcie następującą formułę:
"Oto zwalniam wszystkie istoty i energie, które zostały wezwane tym
rytuałem. Idźcie na wolność - niech zapanuje pokój między wami a mną!"
"Rytuały Magiczne
na każdą sytuację życiową" Ansha
***
SŁOWO WYJAŚNIENIA
----------------------------------------------------------------------------------
Rytuał ten stosowany z powodzeniem przez wiele grup pierwszy raz został
konkretnie opisany przez Hermetyczny Zakon Złotego Brzasku pod koniec XIX
wieku.
Sam rytuał i jego skuteczność jest zależna od filozofii wyznawanej przez
adepta. Osoby niezbyt silnie związane z kabała czy nawet religia
judeo-chrześcijańską mogą nie osiągnąć satysfakcjonujących efektów.
(Kwestia wierzeń, trudno odwoływać się do Boga i aniołów, w których się nie
wierzy.)
Tagi: |praktyka|
skomentuj (0)